Przejście armii Hannibala przez Alpy
Hannibal, przeprowadzając 2 200 lat te-mu przez Alpy swoją armię oraz 37 słoni, aby zaatakować Rzym, do dziś pozostał uosobieniem śmiałka. Wojsko Hannibala oprócz słoni liczyło także 50 tys. żołnierzy oraz 8 tys. koni. Przez 15 dni pokonali oni 212 km trudnej trasy po zaśnieżonych wzgórzach (było to w październiku, zbliżała się zima), nękani przez miejscową ludność. Średnia prędkość marszu, ok. 14 km dziennie, przy wspinaniu się na wysokość ponad 2 750 m była wspaniałym osiągnięciem. Jednakże Alpy stanowiły jedynie fragment liczącego 2 400 km pięciomiesięcznego marszu na Rzym, a atak ten był najefektowniejszą kampanią drugiej wojny punickiej - długiej walki o hegemonię między Rzymem i Kartaginą. Rzym całkowicie zniszczył już kartagińską flotę, dlatego inwazja morzem była wykluczona. Hannibal nie mógł także wybrać łatwiejszej trasy lądem wzdłuż francuskiego wybrzeża, gdyż ziemie wokół dzisiejszej Marsylii były kolonią grecką sprzymierzoną z Rzymem. W maju 218 r. p.n.e. 29-letni wódz wyruszył z Kartageny leżącej na południowo-wschodnim wybrzeżu Hiszpanii z prawie 60 tys. żołnierzy, lecz po dotarciu do Pirenejów ok. 7 tys. ludzi zdezerterowało, zorientowawszy się, co ich czeka dalej. Pierwszą poważną przeszkodą był Rodan. Historycy nie są zgodni co do miejsca przeprawy, lecz grecki historyk Polibiusz piszący ok. 150 r. p.n.e sugeruje, że Hannibal przekroczył rzekę w najniższym możliwym punkcie między Fourques na zachodnim brzegu oraz Arles na wschodnim. Jest to troszkę powyżej miejsca, w którym Rodan rozdziela się na dwie odnogi przed ujściem do morza, gdzie wprawdzie rozlewa się szeroko (800 m), lecz jest płytki i płynie wolno.